A. Slonek / Novetus / |||
Człowiek

Masowa zbrodnia, po której narodził się Wiedeń

A co takiego dali nam Rzymianie? Monty Python chyba kpił niesłusznie
Człowiek

A co takiego dali nam Rzymianie? Monty Python chyba kpił niesłusznie

Pytanie, które brytyjscy komicy zadali w filmie „Żywot Briana”, zafrapowało austriackich badaczy na tyle, że w Niemczech i Holandii poszukali odpowiedzi. Brzmi ona: całkiem dużo. Nawet ponoć dłuższe życie.

Jak dwaj złodzieje naukowców wykiwali
Człowiek

Jak dwaj złodzieje naukowców wykiwali

Kości uważane od 220 lat za szczątki słynnego rabusia Jonasa Schwarzera okazały się należeć do jego jeszcze słynniejszego szefa Johanna Bücklera, znanego jako Schinderhannes. Wszystko za sprawą muzealnej pomyłki.

Te kości pojawiły się w łyżce koparki podczas przebudowy boiska w dzielnicy Simmering jesienią ubiegłego roku. Początkowo sądzono, że należały do ofiar II wojny światowej. Eksperci stopniowo zdali sobie jednak sprawę, że mają do czynienia z archeologiczną sensacją.

Sprawa jest wyjątkowa, bo Rzymianie głównie kremowali zmarłych. Zbiorowa mogiła fascynuje też jednak z innego powodu: na innych polach rzymskich bitew, jak chociażby tej w Lesie Teutoburskim, znajdowano jedynie broń. Tymczasem tu odkryto jej tylko kilka sztuk oraz szczątki ubrań. Wszystko wskazuje na to, że 150 mężczyzn zostało zamordowanych w makabryczny sposób zapewne pod koniec I lub na początku II w. Szkielety noszą wiele śladów po uderzeniach tępymi narzędziami, cięciach mieczem i ranach kłutych. Żołnierze mieli 20–30 lat, byli postawni (ponad 170 cm wzrostu) i zdrowi (nawet zęby mieli w dobrym stanie, choć Rzymianie stosunkowo często cierpieli na próchnicę).

Badacze sugerują, że to wydarzenie mogło przyczynić się do decyzji, by rozbudować pobliski niewielki obóz kawalerii i przekształcić go w obóz legionistów o nazwie Vindobona. Podczas gdy w forcie stacjonował oddział rzymskiej kawalerii liczący tysiąc żołnierzy, w założonym ok. 100 r. obozie mogło mieszkać nawet 6 tys. legionistów. Z czasem do obozu dołączyła osada cywilna, co stało się zalążkiem późniejszego miasta.

Niewykluczone, że bitwa była częścią kampanii odwetowej plemion germańskich, podczas wojen naddunajskich na granicy Cesarstwa Rzymskiego. Swetoniusz odnotował, że za panowania cesarza Domicjana w 92 r. doszło tu do traumatycznej klęski – i nie była to jedyna dotkliwa strata. Tacyt oskarżał przywódców o niedbałą i tchórzliwą taktykę walki. Jeśli jednak starożytni autorzy opisali bitwę, której ślady właśnie odkryto, jej lokalizacja mogła być błędna.

Przesłanką, że odbyła się ona tuż obok masowego grobu, jest fakt, że zmarłych grzebano w pośpiechu, co dowodzi braku szacunku. W Simmeringu rzymscy żołnierze leżą bezładnie jeden na drugim, jakby brakowało czasu i środków na spalenie poległych na polu bitwy. Oczywiście nie wiadomo, czy pochowali ich pobratymcy, czy germańscy przeciwnicy. Wśród nich znajdował się zdobiony sztylet i końcówka włóczni wciąż tkwiąca w kości miednicy zmarłego mężczyzny.

Badacze nie wykluczają, że w grobie znajdują się też martwi członkowie przeciwnej strony, ale znalezione artefakty, takie jak gwoździe sandałów i fragmenty zbroi, wskazują głównie na rzymskie pochodzenie. Większą pewność dadzą planowane analizy izotopowe szkliwa zębów oraz testy DNA.